Linkowanie w dobie Pingwina online

Linkowanie w dobie Pingwina online


Google „niepokoiło” nas aktualizacjami algorytmu o nazwie Pingwin od wielu lat. W pamiętnym 2012 roku branżę SEO owiała czarna chmura. Pozycjonowanie poprzez zdobywanie odnośników przychodzących do stron nie było już takie łatwe jak wcześniej. Gdzieś w międzyczasie usłyszeliśmy, że ostatecznie Pingwin ma zostać wdrożony do algorytmu na stałe, czyli działać online. Po początkowym przerażeniu wielu specjalistów zaczęło myśleć: „niech Pingwin już zostanie, zastraszanie się skończy i będziemy wiedzieć przynajmniej, na czym stoimy” 🙂 Ostatecznie w 2016 algorytm został oficjalnie zaktualizowany i działa w sposób ciągły.

Linkowanie po Pingwinie 4.0

Pozostaje pytanie: jak linkować w dobie Pingwina online? Osobiście kładę duży nacisk na pełną optymalizację pozycjonowanej strony internetowej. Wdrażam zmiany w całym serwisie (bardzo ogólne), aby przejść do szczegółowej optymalizacji konkretnych podstron.

W momencie, gdy serwis jest zoptymalizowany, można przejść do linkowania. Stosuję zasadę, że w początkowym etapie podlinkowuję najważniejsze podstrony na własny adres url i wykorzystuję tutaj zarówno odnośniki tekstowe, nofollow, jak i graficzne (z przewagą ilości linków graficznych).

Bardzo często na tym etapie, po 1-2 tygodniach wiele łatwych i średnich słów kluczowych pnie się już do góry w wynikach wyszukiwania. Następnie odczekuję kilka tygodni, aż wszystkie odnośniki się przydzielą (stosuję przyrost: 1 link co 2-3 dni) i zostaną zindeksowane w Google.

Po okresie około miesiąca sprawdzam wyniki i wtedy dopiero przydzielam odnośniki zewnętrzne, które linkują konkretne słowa kluczowe, aby „dobić” pozycjonowane frazy.

Z doświadczenia widzę, że dla Google problemem nie jest tak naprawdę jakość odnośników, a ich ilość. Konkretnie chodzi o to, aby naturalne linki przeważały nad tymi pozyskiwanymi sztucznie przez pozycjonerów. Jeśli tak jest, można spać spokojnie. W innym przypadku musimy być bardzo ostrożni z ich ilością.

Odnośnie samego działania algorytmu online: moim zdaniem rzeczywiście działa w taki sposób, ale w odstępach czasowych, tzn. nie jest aktywny cały czas. Widzę, że działa w pewnych momentach, aby w innych nie działo się nic. To oczywiście moja obserwacja i dopuszczam tu inne opinie.

10 Komentarze

Dodaj własny
  1. 1
    Łukasz Wudyka

    Z tego co wiem mogą przeważyć. Jeszcze nigdy filtra nie dostałem. Jeśli Google myśli, że są naturalne to dobrze. A to, że są robione przez firmę pozycjonującą czy pozycjonera jest bez znaczenia.
    Co ciekawsze jeśli linkujesz raz na czas ręcznie nawet 200 linków z różnych źródeł to Google nic nie powie. Nawet jeśli 150 będzie w Anchorach. Oczywiście mowa o umiejętnym linkowaniu. I mieszaniu profilu linków.

    • 4
      Bartłomiej Speth

      Katalogów raczej unikam, mam kilka wybranych i sprawdzonych. Do tego trochę zewnętrznych linków z pewnych źródeł i własne strony wspomagające pozycjonowanie.

  2. 6
    Adam Adamczyk

    Również odnoszę wrażenie, że algorytm działa w odstępach czasowych. Co do „Z doświadczenia widzę, że dla Google problemem nie jest tak naprawdę jakość odnośników, a ich ilość. ” jest w tym trochę racji, ale nie wydaję mi się jeżeli zdobędziemy dużą ilość bardzo dobrych linków w krótkim czasie, żeby to przeszkadzało Googlowi 🙂

    • 7
      Bartłomiej Speth

      Jeśli będą to linki sztucznie pozyskane to może pojawić się problem, może nie od razu ale z czasem. Jeśli to będą odnośniki naturalne to problemu nie będzie.

  3. 10
    Thesis

    Bartek, w tym krótkim artykule streściłeś w zasadzie sedno dzisiejszego SEO 🙂 Zgadzam się całkowicie z tym, co napisałeś – właśnie tak i właśnie w takiej kolejności powinno podejmować się działania zmierzające do skutecznego i co najważniejsze trwałego wypozycjonowania strony internetowej w Google. Najważniejsza sprawa to dbanie o właściwe proporcje różnego rodzaju linków w profilu linkowym pozycjonowanej strony. Gdy przegniemy w stronę directów nie równoważąc ich stosowną ilości linków neutralnych wtedy zaczną się kłopoty.

+ Napisz komentarz